04 marca 2018

"Anielska zima" Aleksandra Tyl

27/2018

Książeczkę dorwałam w bibliotece, pamiętałam, że czytałam tej autorki "Magiczne lato" i "Karmelową jesień" i bardzo mi się podobały obie części. Zaczęłam czytać część III i powiem Wam szczerze, że na początku nie bardzo pamiętałam kto jest kto, ale autorka bardzo fajnie pisze i dosyć szybko wdrożyłam się i przypomniałam sobie co było wcześniej. Warto też zaznaczyć, że każdy tom skupia się mocniej na innej kobiecie, wątki pozostałych znajomych są poboczne. Zapraszam na nowy wpis!



Jeśli lubicie książki obyczajowe polskich autorek, historie które nie są wcale ctkliwe i miałkie, książki są grube (ogromny plus!) to warto sięgnąć po książki pani Tyl. Warto czytać tę serię po kolei, wg mnie daje nam to możliwość bliższego poznania bohaterów i poznania całej historii od nowa. Poleciłam już "Magiczne Lato" kilku osobom i były zachwycone.


Ale przejdę już do "Anielskiej zimy".  W tym tomie główne skrzypce gra Kaja, pewna siebie dziewczyna, obecnie mieszkająca w Polance. Kobieta, w poprzednim tomie, kupiła las od naciągacza i straciła ogromne pieniądze. To nie jest koniec jej kłopotów, a w sumie dopiero początek. Dużo się będzie działo i losy jej są tak napisane, że książkę chce się po prostu czytać. Mimo, iż losy Kai były opisane zimą, udało się autorce nie napisać ckliwej powieści, której losy toczą się wokół Bożego Narodzenia (trochę się tego obawiałam). Czytając pod kołdrą czułam się jakbym mieszkała w zaśnieżonej Polance...i było mi z tym dobrze.

Wielki plus za drugoplanowych bohaterów. Uwielbiam policjanta Grzelaka i jego pisarski debiut, on i jego żona tworzą niesamowity duet, który dodaje powieści humoru i radości. Pojawiają się też osoby znane z poprzednich części, jak Alicja czy Marianna, także rozwiązane są wątki z tomu drugiego. Ale jak się można domyśleć autorka urwała powieść w takim momencie, że z chęcią sięgnę po następny tom. Widziałam już zapowiedź IV części, w której poznamy losy Doroty. 

Coś czuję, że na tym skończy się ta seria, ale mam nadzieję, że pani Aleksandra Tyl wymyśli coś nowego i równie cudnego i dobrze się czytającego. Ktoś powie pewnie - ot kolejne babskie czytadło, i tak i nie. To lektura dająca do myślenia, przy której można odpocząć i po prostu się zaczytać. Czasami mam tak, że potrzebuję właśnie czegoś takiego. 

Wydawnictwo: Prozami
Ilość stron: 446
Moja ocena: 8/10

K. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że do mnie wpadłeś. Jeśli masz ochotę to zostaw komentarz.
Zapraszam na mojego Facebooka, gdzie organizuję konkursy oraz na Instagrama, na którym zamieszczam zdjęcia książek i nie tylko.