poniedziałek, 2 lipca 2018

"Huśtawka" Agnieszka Lis - recenzja przedpremierowa

77/2018

Agnieszkę Lis kojarzę głównie z książki "Karuzela", której nie da się zapomnieć i przy której wylałam morze łez. 

Przy "Huśtawce" nie płakałam, ale książka też ma w sobie ogrom wydarzeń, opowiada o losach trzech pokoleń kobiet z jednej rodziny. 

Zapraszam na moją recenzję. Książka ma swoją premierę 4 lipca. 







"Huśtawka" to książka opowiadająca o życiu trzech pokoleń kobiet.

"Dwudziestoletnia i po siedemdziesiątce - wciąż dziewczynka. I ciągle mam nadzieję, że gdzieś jest ta brama, po przejściu której wydorośleję. Będę mądra. 
Nie, nie mam nadziei. Ja to wiem. Już tam dotarłam...."


  • Wanda - babka, seniorka rodu, wdowa, emerytka, mająca dobry kontakt z własną wnuczką
  • Małgorzata - starsza córka Wandy, żona Karola, wykładowca na uczelni, stara się o stypendium zagraniczne, żyjąca pracą. Pedantka jakich mało. Oschła w stosunku do własnej córki. Jej mąż Karol jest wiecznie w pracy albo w delegacji, więc Małgorzata zaczyna go podejrzewać o romans
  • Katarzyna - młodsza córka Wandy, zupełne przeciwieństwo Małgorzaty. Bez studiów, prowadzi z powodzeniem sieć butików, a obecnie planuje podróż do Indii z nowym ukochanym mężczyzną
  • Joanna - wnuszka Wandy, córka Małgorzaty, studentka zarządzania i marketingu, kochająca basen. Dziewczyna właśnie szuka odpowiedzi na pytanie jakiej jest orientacji. Ma dobry kontakt z babką i ciotką, ale nie z matką.
Książka napisana jest innym stylem. Pisząc Wam szczerze, przez pierwsze 20 stron nie umiałam się odnaleźć kto jest kim, kto to opowiada itd. Ale potem już zrozumiałam, kto jest narratorem, więc od razu Wam powiem, że Wanda - czyli babka, czyli taki narrator zewnętrzny. Jak już się ogarnęłam kto jest kim to czytało mi się to dobrze. Czytając możemy poznać także myśli naszych bohaterów co też jest bardzo ciekawym zabiegiem literackim i pomaga bardziej zrozumieć emocje danej osoby. 

"Huśtawka" ma w sobie ogrom emocji i wydarzeń. Jak to w życiu, raz w górę, raz w dół. Ciągłe zmiany, nowe decyzje, nowe okoliczności i wydarzenia. Jak już niby wszystko się zaplanowało to jedno wydarzenie w rodzinie ma wpływ na kolejne. Mamy tu np. miłość, zazdrość, wahania hormonalne, chorobę, orientację seksualną, smutek, rozczarowanie.... czyli tak jak jest w życiu, przecież nigdy nie jest albo całkiem dobrze, albo całkiem źle. 

"...odkryłam ile barw jest na świecie. Zaczęłam cenić życie. Więc jeśli masz szansę, to ją chwytaj. W locie."



Między rozdziałami, które mają ciekawe nazwy zaczynające się od pierwszych liter imion naszych bohaterek, jest tajemnicze miejsce TUTAJ. Tak przebywa Wanda i rozmawia ze swoim mężem Stanisławem i kochankiem Romanem. Rozmowy są o tyle ciekawe, bo używają słów na daną literę alfabetu. Na końcu można zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. 


Jak wiele można wybaczyć w imię miłości?


Niech Was nie zmyli okładka, że to książka o miłości i romans na huśtawce. Nie, nie, to nie ten rodzaj literatury. Tu mamy do czynienia z dobrą mocną pozycją literatury dla kobiet, obyczajówka pełną gębą, książka która porusza do głębi, daje do myślenia ile w naszym życiu znaczy rodzina. Każda z kobiet ma różne problemy i różne dylematy, które mają wpływ na funkcjonowanie całej rodziny. A w tym wszystkim trzeba się odnaleźć i nadal kochać.... Czy jest to możliwe? Czy każdy błąd i każdą decyzję można wybaczyć i zawsze się wspierać?

 Zapraszam Was do przeczytania najnowszej książki pani Lis. 

Kolejna dobra książka obyczajowa!





Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 468
Moja ocena: 8/10