wtorek, 10 lipca 2018

"W pułapce" Magda Stachula

79/2018

Po przeczytaniu "Idealnej" pani Magda trafiła na moją listę ulubionych autorek, takich kupowanych w ciemno. Zaczynając czytać "W pułapce" w formie e-booka nie znałam opisu książki i fajne było to odkrywanie powoli całej historii. Książka niesamowicie spójna, logiczna i ciekawa. Zapraszam na moją recenzję.





"W pułapce" fabuła toczy się dwutorowo, czyli tak jak lubię najbardziej. Są rozdziały, które opowiada nam Klara (Przemyśl, rok 2017) oraz Lisa (Berlin, rok 2016). Z początku wydaje się, że dziewczyn nic ze sobą nie łączy. 

Klara to młoda studentka mieszkająca w Krakowie, która przyjechała popilnować rodzinnego domu podczas nieobecności rodziców. Dziewczyna idzie na imprezę ze znajomymi, rano budzi się zdziwiona na swojej klatce schodowej i stwierdza, że nic nie pamięta. Nawet nie jest przekonana, że piła aż tak dużo, żeby jej się urwał film. Mgliście pamięta jakiś powrót do domu zieloną taksówką. Największy szok przeżywa, gdy z radia dowiaduje się, że od imprezy minęły dwa dni, a ona nic nie pamięta i nie wie co się z nią działo przez tak wiele godzin. Dziewczyna szuka pomocy, pyta po znajomych ale nikt nic nie wie. Przez przypadek dowiaduje się, że jakaś dziewczyna mieszkająca na stałe w Niemczech miała taką samą sytuację jak ona. Klara postanawia ją odnaleźć. 

Lenę natomiast poznajemy po traumatycznych przeżyciach. Dziewczyna była porwana, przetrzymywana kilka dni i porzucona na straju lasu. Po tym fakcie Lena zawiesiła studia, nie lubi wychodzić z domu, konktakt ma z nielicznymi osobami, chodzi na psychoterapię i czasami bierze leki od psychiatry. Wydaje jej się, że ktoś chodzi po jej mieszkaniu gdy jej nie ma w domu, często zmienia zamki w drzwiach.



Pomiędzy rozdziałami poznajemy jeszcze jednego narratora, kogoś kto jest uwięziony i nie wie dlaczego i w jakim celu. Te akurat opisy były mrożące krew w żyłach.

"Nie znam go, jestem tego pewna, nigdy wcześniej go nie widziałam, chyba że nie zwróciłam uwagi na kogoś tak przeciętnego jak on? Dlaczego nie ma na twarzy kominiarki, czy nie tak postępują bandyci, którzy nie chcą, aby ktoś ich później zidentyfikował? Przerażenie przyśpiesza puls. On nie ma zamiaru mnie stąd wypuścić. On chce mnie zabić."

Warto też zwrócić uwagę na bohaterów drugoplanowych, którzy też są niezwykle interesujący i w sumie za każdym razem można się zastanawiać, komu można zaufać i kto jest ofiarą w tej historii.



"W pułapce" podobała mi się tak samo jak "Idealna". Akcja jest ciekawa, czyta się szybko, nie mogąc się doczekać dalszego ciągu. Autorka co chwila odkrywa nam nowe karty, ale wciąż nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi. Nie domyśliłam się rozwiązania, więc czytało mi się to z dużym zainteresowaniem. Książka uzależnia, jak zaczęłam czytać, to nie chciałam odkładać czytnika, nawet kosztem snu. "W pułapce" czyta się jednym tchem, tak polubiłam obie bohaterki, że faktycznie czułam ich poddenerwowanie i napięcie całą sobą.

Szczerze gorąco zachęcam fanów powieści pani Magdy, jak i osób lubiących thrillery! Jak dla mnie - obłędna, mroczna i czasami przerażająca lektura!


Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 304
Moja ocena: 9/10