niedziela, 23 września 2018

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska

103/2018

"Sekrety i kłamstwa" to książka, która zainteresowała mnie od pierwszej chwili jak zobaczyłam jej okładkę. Lubię powieści, które choć na kilka rozdziałów przenoszą nas w czasy Wojny. Czytałam wiele książek o takiej tematyce, więc mam porównanie. Zapraszam na moją krótką recenzję.




"Przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ale jej nie tworzy. Tworzysz ją ty. Tylko ty. Swoim zachowaniem, słowami i myślami. Tymi ostatnimi najbardziej."


Książkę przeczytałam jakieś dwa tygodnie temu, ale dopiero dziś mam chwilę na napisanie kilku słów do was. 

Na samym początku książki poznajemy główną bohaterkę Magdalenę, która pewnego dnia po powrocie do domu znajduje nieżywego męża Wiktora. Kobiecie trudno się pogodzić ze swoim losem. Po wielu latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego domu, żeby pogodzić się ze swoim dziadkiem, od którego dostaje wciąż listy. Jej dziadek Ludwik nie jest łatwym w pożyciu człowiekiem, bardzo oschły, ale pragnący pojednania z wnuczką. Ludwik nie chce się nigdzie indziej przeprowadzić, a jest już człowiekiem mocno wiekowym. 

"Każdy centymetr sześcienny tego domu rodzi we mnie jakieś wspomnienia. Niektóre cieszą, inne bolą. Patrzę na ten dom i na pojedyńcze obrazy z przeszłości, nie na całość, żeby nie okazywać słabości, ...ale nie mógłbym mieszkać w innym miejscu. Tu już zostanę. Do końca."

Magda zgadza się z nim zamieszkać, tym bardziej, że została wdową, ale pod jednym warunkiem. Bardzo chce poznać przeszłość swojego dziadka z czasów wojny. W czasie tej książki powoli odkrywane są karty przeszłości, a Magda zaczyna wtapiać się w dawne środowisko swojego rodzinnego miasta.

Dziadek Ludwik Starkowski to były dyrektor szpitala, człowiek z wysoką uniesioną głową, uparty i bardzo zamknięty w sobie. Raczej nie wzbudza sympatii czytelnika, przynajmniej na początku książki. Historia dziadka może zafascynować, czytelnik zaczyna powoli rozumieć, skąd taka jego oschłość do świata. 

"Będziesz szczęśliwa, jeśli wyciągniesz do tego szczęścia rękę. Bo jak inaczej ono ma do ciebie przyjść? Szczęście nie zjawia się nieproszone. Musisz się na nie otworzyć."


Książka nie jest zła, ma bardzo dobre opinie, ale wiadomo co czytelnik to inne wnioski. Tym razem nie podpiszę pod tymi wszystkimi zachwytami. Osobiście myślę, że miałam zbyt wygórowane oczekiwania co do tej powieści i jak dla mnie czegoś zabrakło. Nie miałam aż takich emocji na jakie czekałam, momentami odkładałam książkę na półkę, bo jakoś mnie nie ciągnęła. Ponieważ jednak jest to I tom, a skończył się tak, a nie inaczej, więc jest duża szansa na to, że doczekam się tego "czegoś" przy następnej okazji. 

Ale muszę przyznać, że książka posiada kilka ciekawych cytatów. I zdań, nad którymi warto się zastanowić w naszym życiu. Na pewno daje do myślenia i pokazuje, że zawsze warto dać człowiekowi szansę na pogodzenie się. Tu i teraz, bo jak wiadomo, jutro może nigdy nie nadejść. 


"Przeszłości nie da się zmienić. Można ją wspominać, ale niczego, zupełnie niczego nie da się w niej zmienić. To, co już się wydarzyło, jest po prostu niezmienialne."




Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za egzeplarz recenzencki.




Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 329
Moja ocena: 7/10