sobota, 29 września 2018

Spotkanie z okazji 10-lecia pracy twórczej Magdaleny Witkiewicz

Dzisiaj późną porą chcę Wam napisać o tym, gdzie spędziłam kilka godzin sobotnich. Kto śledzi Magdalenę Witkiewicz na facebooku, albo dostaje jej newslettera, ten wie, że dziś w Warszawie odbyło się spotkanie autorskie z okazji jej 10-lecia. Udało mi się wyrwać z domu na te kilka godzin, co jest niezwykle cenne dla kogoś, kogo dni wyglądają dokładnie tak samo. Mogłam pobyć w towarzystwie innych książkoholików - ludzi, którzy mają taką samą pasję. 

Oto moja krótka relacja z tego, co się działo 29 września w Empiku w Warszawie. Zapraszam!




Dotarłam na spotkanie pół godziny przed czasem i na miejscu zastałam już kilka znajomych twarzy, co było niezwykle miłe. Nie załapałam się już na pierwszy rząd, co tylko pokazuje jak autorka jest popularna. 

Spotkanie poprowadziła "pani z telewizji", przyjaciółka autorki - Marzena Rogalska. Poszło jej to znakomicie, widać, że jest to osoba na swoim miejscu i doskonale czuje się w roli prowadzącej. 



Z panią Witkiewicz widywałam sie do tej pory na Targach Książki, to było moje pierwsze spotkanie autorskie z nią, dlatego wiele z jej anegdot było dla mnie nowych. Autorka opowiadała o początkach pisania (nudziło się jej na urlopie macierzyńskim! - czujecie to???), o tym jak w tajemnicy napisała pierwszą książkę, jak bała się czy ktoś ją wyda itd. Dowiedziałam się jak dalej potoczyły się losy pani Witkiewicz, która porzuciła karierę, jaką mogła zrobić w wyuczonym zawodzie i żyje z pisania. Bardzo cenne jest też to, że autorka sama prowadzi fanpage, instagrama i newslettera. Na dodatek jeździ po kraju na spotkania autorskie, wychowuje dzieci, prowadzi dom- a sama twierdzi, że jest chaotyczna i niezorganizowana. YYYY!!! 

Pani Witkiewicz napisała...24 książki (łał!), ale mówiła, że za każdym razem tak samo czeka na paczkę z wydawnictwa z jej nową powieścią. To musi być cudowne uczucie dotknąć namacalnie swojego dzieła. Autorka jest skromną osobą z ogromną pasją pisarską, przyznała się że ma już plany wydawnicze do ... 2023 roku.

Koniecznie muszę wspomnieć o tym jak wyglądała autorka. Miała na sobie piękną suknię, na tkaninie której były cytaty z jej książek. Wyglądała....jak milion dolarów. A do tego ten wisior w dwiema wisienkami. 

Kto zna autorkę, ten wie, że w przeciągu roku schudła...30 kg. Wspominam o tym nie bez powodu, ponieważ oprócz autorki mogliśmy poznać inne osoby, które miały wpływ na wizerunek autorki, zarówno ten fizyczny, jak i ten psychiczny.

Gośćmi na kanapach były niezwykłe kobiety: 

- Marzena Grochowska - psycholog Magdy, dowiedziałam się m.in. co to jest biblioterapia
- Paulina Ihnatowicz, dietetyczka (temat rozmowy zszedł na temat jedzenia :))
- Katarzyna Gruk, Tatiana Pałucka z twojasesja.com (oglądałam zdjęcia jakie robią kobietom łał!)
- Magda Karel przeczytała fragment najnowszej książki autorki


To jeszcze nie koniec. Był cudowny tort w kształcie stosu książek:


Można było napić się prosecco, co też z miłą chęcią uczyniłam. W końcu to były urodziny. 


Każdy uczestnik dostał gadżety związane z najnowszą książką (m.in notesik, czekoladka) a to wszystko w cudnej torbie, którą będę używała teraz na zakupy. 



Podczas dlugiego spotkania (4 godziny) autorka uśmiechała się, z każdym starała się zamienić choć słowo, na spotkaniu panowała niesamowita atmosfera. Ludzie grzecznie stali w kolejce, każdy cierpliwie czekał na swoją chwilę z autorką. Dla mnie to była najważniejsza chwila - te kilka zdań zamienionych sam na sam. Miło mi było, że pani Magda mnie pamiętała. 



Oprócz znajomych z facebooka, targów, blogów udało mi się dorwać kilka osób do selfi.

Z Marzeną Rogalską:


Z Alkiem Rogozińskim:


Z Anią Kasiuk:


Lektura ostatniej jej książki jeszcze przede mną, myślę, że zostawię ją sobie na jakieś szare, smutne, listopadowe dni - tak na poprawę nastroju. Wiem też na pewno, że serię z Milaczkiem (koniecznie w nowych odświeżonych okładkach) kupię mojej mamie pod choinkę. Kto nie zna, a lubi się pośmiać, to polecam!O autorce jeszcze napiszę na moim blogu, szykuję coś specjalnego...
Autorce życzę kolejnych dziesięcioleci! I nieustającej weny. We mnie ma wiernego czytelnika, córcia zaś uwielbia serię o Lilce :)
K.