niedziela, 30 grudnia 2018

"Paleta marzeń" Małgorzata Falkowska

137/2018

Znam autorkę, czytałam jej jedną książkę, która mnie zachwyciła. Sięgnęłam po kolejną, która miała dobre opinie. I co? Hmmm... no i klops... Nie lubię pisać opinii niepochlebnych, ale tym razem niestety muszę. Pewnie posypią się na mnie gromy, ale muszę być szczera sama ze sobą. 






Fabuła


Książka napisana jest dwutorowo, z perspektywy Magdy i Alka. Magda to młoda mama Poli, nie do końca szczęśliwa, taka zamknięta w złotej klatce przez nadopiekuńczych rodziców. Życie nie ułożyło jej się z mężem Marcinem, dosyć szybko się rozwiedli, kobieta miała ku temu poważny powód. Małżeństwo do tej pory kojarzy się z bólem i strachem. 

"Chyba nikt, kto bierze ślub, nie myśli o rozwodzie. Gdyby było inaczej, małżeństwa by nie istniały. W momencie składania przysięgi naprawdę wierzy się,  a nawet jest się pewnym, że to na całe życie. Nie tylko na dziś, jutro czy kilka lat, ale na stałe. Póki śmierć nas nie rozłączy."

Pewnego dnia Magda widzi w gazecie portret własnej córki, który namalował uliczny malarz Alek. Kobieta pozywa go o bezprawne wykorzystanie wizerunku jej kochanego dziecka. Rozprawa w sądzie jednak nie toczy się po myśli Magdy i staje się początkiem ich wspólnej 7 dniowej przygody. Decyzją sędziego Alek i Magda muszą cały tydzień spędzić razem, są po prostu na siebie skazani. Nie będzie to łatwe zadanie, nasi główni bohaterowie różnią się wszystkim, począwszy od statusu społecznego. Ona ma pieniądze rodziców, a on zarabia malowaniem na ulicy i mieszka w garażu. Dosłownie dzieli ich przepaść, oboje będą musieli jakoś przeżyć ten tydzień razem. 

Moja opinia


Niestety jak dla mnie cała fabuła i pomysł na wykonanie trochę taki nijaki, jak dla mnie nie miało to za dużego sensu, choć niektórzy dostrzegli piękno tej książki. Czytałam na siłę, bo nie lubię zostawiać napoczętych książek, poza tym znam inną książkę autorki i tamta mnie zachwyciła. Mimo tego wiem, że chcę przeczytać wszystkie książki Falkowskiej. Nie każdemu się to samo podoba, poza tym widać jakie są różnice w opiniach na lubimyczytac.pl. Zabrakło tego czegoś, co trzymało by w napięciu, szczerze pisząc, było mi wszystko jedno jak skończy się ta książka. A szkoda. 




Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 352
Moja ocena:  5/10