piątek, 8 lutego 2019

"No, Asiu!" Marika Krajniewska - recenzja przedpremierowa

23/2019

Premiera książki 13.02.2019

"No, Asiu!" zachęca śliczną okładką. Jeśli znacie i podobała się Wam książka "Och, Elvis!" to dalsze losy bohaterów także przypadną Wam do gustu.




Fabuła



W sumie nigdzie to nie jest napisane, ale dla mnie to II tom losów Joasi i bardzo żywotnych staruszek Marii i Gieni. Można pewnie czytać oddzielnie, ale według mnie wtedy wiele wątków będzie po prostu niezrozumiałych dla czytelnika. 

Alicja wciąż boryka się z "nadopiekuńczą" mamusią, która koniecznie chce wydać córkę za mąż, a nie mieszkać dalej ze starą panną. Natomiast do Polski wraca Paweł, wnuk Alicji z I tomu, na którego tak wiele osób czeka z bijącym sercem. Podróż staruszek na lotnisko samochodem "Hultajem" po "wnuczka" kończy się jednak wizytą w ...szpitalu.

"Nie miałeś lepszego pomysłu na dzisiejsze popołudnie? Całkiem znośna pogoda, mogłeś mnie chociażby na spacer zaprosić. Sprawdzilibyśmy, czy najsłodsze okienko na Wilsona już zmieniło asortyment na zimowy. Pączka bym zjadła. Ze śliwką, gdyby kogoś to interesowało. Ale nie, musiałeś mieć wylew. I to w samochodzie, na środku ulicy! W Warszawie! Ty to naprawdę masz pomysły."

Paweł po powrocie do kraju zamieszkuje w domu spokojnej starości na poddaszu i odkrywa od nowa swoja dawną pasję. Szycie od dawna sprawiało mu radość. Spędzając sporo czasu z podopiecznymi domu spokojnej starości zaczyna przerabiać ich ubrania na stylowe i niepowtarzalne. W wyniku pewnych sytuacji nawet zorganizuje pokaz ze... staruszkami na wybiegu.

W niektórych rozdziałach cofamy się do Nowego Jorku z lat 80-tych i dzięki temu poznajemy dokładniej historię Marii. Wiele spraw dzięki temu się wyjaśnia, czemu kobieta zachowuje się teraz tak, a nie inaczej. 


Moim zdaniem



Muszę się Wam szczerze przyznać, że nie umiałam się "wgryźć" w tę książkę, zaczynałam ją czytać kilka razy, wiele razy musiałam cofać się kilka rozdziałów. Myślę, że miał na to wpływ dosyć specyficzny styl pisania autorki. A może to moja wina? Czytałam ją też w takim momencie życia, kiedy potrzebowałam coś bardzo lekkiego, tu jednak trzeba trochę ruszyć mózgownicą, żeby zrozumieć wszystkie wątki. Wiele razy czułam się po prostu zagubiona i jakoś nie mogłam się odnaleźć w całej tej historii.

Książka momentami jest śmieszna, bo czytając losy staruszek gęba sama się śmieje. Wielki szacunek należy się autorce za to, że fabułę poprowadziła w domu spokojnej starości. To trudny zabieg, bo niby co takiego może się dziać w tym miejscu? A jednak, dzieje się sporo.

"Maria wyszła z domu spokojnej starości, zastanawiając się nad nazwą tego przybytku. Jakoś nigdy dotąd nie zauważyła, by w tym budynku było jakoś spokojnie."

Wiele osób mnie pytało, czy jest coś o kocie w książce. Jest! A co? To już doczytajcie kochani sami!

Jeśli podobała Ci się I część to tak samo warto przeczytać II. 




Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za egzemplarz do recenzji.


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 326
Moja ocena: 7/10




2 komentarze:

Ufff... dotarłeś do końca posta. Jeśli masz ochotę się podzielić swoimi przemyśleniami to zapraszam.