niedziela, 27 maja 2018

"Syn zakonnicy" Joanna Jax


59/2018

Moi drodzy,

Musiałam odczekać dwa dni zanim usiadłam do napisania tej recenzji. Dlaczego? Po przeczytaniu tej akurat książki mam doła czytelniczego... tzn. myślę, że muszę odczekać kilka dni zanim zabiorę się za coś nowego, bo cały czas przetrawiam historię z kart tej powieści. Uwielbiam takie książki, które zostają w pamięci na długo. Zachęcam do przeczytania moich przemyśleń na temat najnowszej książki pani Jax.



"Jeśli pozwalasz, żeby ktoś za ciebie podejmował decyzje, pamiętaj, że gdy poniesiesz porażkę, to nie on będzie płakał za ciebie w poduszkę."

Powiem Wam szczerze, że jak zobaczyłam tytuł tej książki to sama nie wiedziałam, czy chcę ją przeczytać. Jednak nazwisko Jax bardzo głośno do mnie krzyczało i mimo iż czytałam na razie tylko jedną książkę tej autorki sięgnęłam po "Syna zakonnicy" i przepadłam na długie godziny. Dla mnie jest to książka z gatunku tych, które chcesz czytać jak najdłużej a z drugiej strony nie możesz się doczekać zakończenia całej historii.

Kontrowersyjna okładka. Tytuł szokujący w Polsce. Na Targach stojąc w kolejce do pani Jax dowiedziałam się, że książka jest fikcją literacką, ale częściowo oparta jest na prawdziwej historii człowieka, który próbuje dowiedzieć się kim tak naprawdę jest....

Wydaje mi się, że nas zwykłych śmiertelników ciekawi co skrywają klasztorne mury, jak wygląda świat patrząc z tamtej strony. Jak czuje się młoda kobieta składająca śluby wieczyste? Czy można się wyrzec własnego dziecka? Jak można opisać historię miłości zakonnicy z niemieckim oficerem? Czy w zakonie jest miejsce na tajemnice i na własne życie?

Książka zachwyciła mnie od pierwszej opisanej sceny. Joanna Jax ma niesamowity dar pisarski, który zauważam nawet ja, osoba o ścisłym umyśle. Piękne zdania, które od razu uruchamiają wyobraźnię i podsuwają pod oczy sceny, jakbym oglądała film....Wyobraźcie sobie, że w pierwszej scenie widzimy dwie zakonnice, jedną starą umierającą (znana zakonnica siostra Judyta), a drugą młodziutką siostrę  Miriam, która się nią opiekuje. Siostra Miriam dostaje od siostry Judyty szkaplerz, w którym ukryty jest klucz. Młoda zakonnica dostaje zadanie odnalezienia dzienników siostry Judyty i przekazaniu ich konkretnej osobie. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż w zakonnie nie można mieć tajemnic...  Ta sytuacja wiele zmieni w poukładanym życiu siostry Miriam, która skradła moje serce od początku tej historii. 

Książka dzieli się na dwie części. Pierwsza część to historia napisana w teraźniejszości, gdzie poznajemy tytułowego syna zakonnicy. Jerzy Rosiak, który ponad sześćdziesiąt lat wiódł normalne spokojne życie. Pewnego dnia wszystko się zmieniło, kiedy jego umierający brat wyznał mu na łożu śmierci, że Jerzy nie jest jego prawdziwym bratem. Umierający brat wyjawia największą tajemnicę swojego  życia, że rodzicami Jerzego jest zakonnica i niemiecki oficer, a Rosiakowie przyjeli małego Jurka na wychowanie gdy był malutki. Mężczyzna próbuje dowiedzieć się czegoś o swojej przeszłości, wszędzie napotyka mur milczenia, choć zdarzają się momenty, które potwierdzają to co powiedział mu zmarły brat. Kolejną ważną rolę odgrywa siostra Miriam, która bardzo chce wypełnić ostatnią wolę zmarłej siostry Judyty. 

W drugiej połowie książki czytamy dzienniki siostry Judyty i poznajemy historię od początku do końca. Młodziutka Judyta ma 17 lat i dopiero rozważa pójscie do zakonu. Studiując w Paryżu poznaje Rudolfa, w którym zakochuje się bez pamięci.... Potem wybucha wojna, a Amelia (potem już siostra Judyta) wstępuje do zakonu. Ale to nie koniec historii dwojga tych ludzi. 

Zaciekawieni?

Książka dotyka ważnych tematów i niezmiernie istotnych spraw. Czy warto posłuchać własnego serca czy iść jednak drogą, którą już obraliśmy wcześniej. Jedna decyzja może zmienić całe Twoje życie. Bardzo emocjonująca powieść o ogromnej miłości matki do dziecka oraz o wielkiej, niespełnionej miłości. Przerażający jest też opis kłamstw i obłudy, ukrywanie prawdy przez człowiekiem, który chce tylko odnaleźć swoje własne korzenie. Mimo iż jestem katoliczką, nie mam z tym problemu, że historia dotyczy Kościoła. Kto nie przeczytał ten niech się nie wypowiada i tyle w temacie. Autorka skupiła się na bezwzględności zasad panujących w zakonie, brak pomocy młodziutkiej Amelii, brak wsparcia rodziny dla młodziutkiej zakochanej dziewczyny w nieodpowiednim mężczyźnie. Obłuda, fałsz, "co ludzie powiedzą"....

Po skończeniu tej książki pamiętam, że poleciały mi łzy z oczu. Dawno już żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia i nie wzbudziła takich emocji. Jak dla mnie to prawdziwy rollercoster. Wielki szacunek należy się autorce, że w katolickim kraju zdecydowała się na taką fabułę. Pewnie kto nie czytał będzie hejtował. Spotkałam się też z opiniami, że po tę książkę akurat dana osoba nie sięgnie bo to nie jego tematyka. Ja przeczytałam i z chęcią do niej wrócę za jakiś czas, aby przeżyć tę historię na nowo. Po przeczytaniu całości spojrzymy inaczej na okładkę, na tytuł.... Książka pokazuje nam, że warto zawsze słuchać przede wszystkim swojego serca. 


Jako matka mogę napisać, że taka książka daje dużego kopa, zastrzyk miłości do własnego dziecka, dodaje sił do codziennych zmagań, obowiązków i niełatwej pracy bycia matką. Czytając książkę czułam ból Judyty i jej ogromną tęsknotę za własnym dzieckiem.

"Niekiedy myślę, iż życie tak szybko umyka. Ledwie się zaczyna i chwilę potem gaśnie... Jednak mnie się to życie tak dłuży...jak każdemu, kto nosi w sercu tęsknotę."

Nie jestem pisarką, ba nawet nie jestem polonistką, mogę wam tylko napisać własne odczucia. Według mnie warto ją przeczytać. Jak dla mnie jedna z lepszych książek jakie czytałam w tym roku. Nieważne, że temat kontrowersyjny. Książka wywołała u mnie wielkie przemyślenia i ogromne emocje, za co bardzo dziękuję autorce. Wielki szacun pani Joanno!

Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu Videograf.

Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 400
Moja ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ufff... dotarłeś do końca posta. Jeśli masz ochotę się podzielić swoimi przemyśleniami to zapraszam.