27 listopada 2018

"Czerwony notes" Sofia Lundberg

119/2018

To nic, że w domu kłębią się stosy nieprzeczytanych książek.

To nic, że kindle pęka w szwach.

Wszystkie drogi na spacerze prowadzą do biblioteki, a tam czekała na mnie taka cudna powieść, którą wiedziałam, że chcę przeczytać.

Zgadzam się z opisem z tyłu okładki, że "Uwaga, wzruszenie gwarantowane". O czym jest?

Zapraszam!

Ostatnio czytam więcej książek polskich autorów, ale czasami lubię sięgnąć po jakąś powieść zagraniczną. O tej książce słyszałam wiele dobrego i sama chciałam się przekonać, czy naprawdę jest taka świetna jak o niej piszą.  

"Czerwony notes" to debiut autorki, co jest mocnym zaskoczeniem dla czytelnika, bo jest aż tak świetna. Powieść napisana w ciekawy sposób. Główna fabuła toczy się w teraźniejszości i dotyczy 96-letniej Doris. Kobieta mieszka sama, zagląda do niej tylko opiekunka raz dziennie. Autorce udało się w delikatny sposób opisać to, jak czuje się taka starsza osoba, jakim wysiłkiem okazuje się zwykłe dojście do łazienki. Doris nie narzeka mimo niedołężności, samotności i starości, jest pogodną staruszką. Z utęsknieniem na jeden określony dzień w tygodniu, bo akurat wtedy o określonej porze ma kontakt za pomocą skype ze swoją jedyną kuzynką, młodą mamą Jenny. Czas wlecze się długo kiedy się czeka na coś tak długo. Bardzo wbił mi się w psychikę jeden obraz z książki, moment kiedy Doris przestaje rozmawiać na skype i ten gwar rozmowy, krzyków dzieci zastępuje cisza, taka głucha cisza, pustka i ogromna samotność kobiety. Do Doris przychodzą do pomocy różne opiekunki, ale wpadną, zrobią swoje i nie interesują się życiem starszej pani. Niestety pewnego dnia Doris upada i trafia do szpitala, wie, że jej losy są policzone, a ona tak bardzo chciałaby podzielić się z jedyną krewną losami ich rodzin i jej wielką miłością...

Rozdziały teraźniejsze przeplatane są wspomnieniami, jakie Doris spisała dla Jenny. Opowiada swoje losy od samego początku, wyjaśnia od kogo dostała tytułowy czerwony notes i co w nim zamieszcza po dziś dzień. Na jego stronach Doris zapisuje w nim adresy i nazwiska osóbm które znała i kochała. Niestety w tym momencie wszyscy oni już nie żyją i mają adnotacje zmarł/zmarła w jej notesie. 

Dzięki tak skonstruowanej fabule poznajemy losy Doris od jej dzieciństwa. Doris będąc małą dziewczynką została odesłana do pracy i musiała wyprowadzić się z domu. Na pożegnanie jej własna mama powiedziała do niej słowa, które wywarły duży wpływ na życie kobiety. 

"Życzę Ci wszystkiego tyle, ile potrzeba - wyszeptała mi do ucha - Tyle słońca, ile potrzeba, żeby rozjaśniło ci dni. Tyle deszczu, ile potrzeba, żebyś doceniła słońce. Tyle radości, ile potrzeba na wzmocnienie duszy, ale też tyle smutku, ile potrzeba, byś potrafiła docenić drobne przyjemności w życiu. Tyle spotkań, ile potrzeba, żebyś przywykła do pożegnań."

Dzięki wspomnieniom Doris czytamy o jej młodości, karierze modelki, wojnie, a także o najważniejszej historii jej życia, czyli o miłości do Allana...


"Aby być razem, nie trzeba mieć wspólnych zainteresowań albo podobnego stylu. Wystarczy potrafić się razem śmiać."


Książka idealnie nadaje się do scenariusza filmu. Jeśli już zaczniecie czytać to przygotujcie sobie chusteczki, bo mogą się przydać. Książka warta poznania. 


Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 335
Moja ocena: 9/10



Podobne posty:
TOP 10 książek Matki Książkoholiczki
https://matkaksiazkoholiczka.blogspot.com/2018/10/top-10-ulubione-ksiazki-matki.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że do mnie wpadłeś. Jeśli masz ochotę to zostaw komentarz.
Zapraszam na mojego Facebooka, gdzie organizuję konkursy oraz na Instagrama, na którym zamieszczam zdjęcia książek i nie tylko.