czwartek, 1 listopada 2018

Książki, przy których płakałam... Moje wyciskacze łez - aktualizacja XI 2019

Moi drodzy,

Nie znam osoby, dla której 1 listopad nie byłby szczególnym dniem. W tym dniu zadumy nad sensem życia przychodzę do Was z moją listą książek, przy których wylałam morze łez. Bardzo rzadko płaczę nad książką, często się wzruszam, ale tylko niektóre książki potrafią wywołać u mnie lawinę łez. Są dni, kiedy potrzebuję sięgnąć po taką literaturę, która wiem, że mnie rozłoży na łopatki, a z drugiej strony dzięki niej moje problemy zmniejszą się po stokroć. Zapraszam na nowy post, uaktualniony o kilka pozycji, jakie czytałam w 2019 roku. 


Książki, przy których płakałam:


"Kolorowych snów" Monika Sawicka



Opis z okładki: Jedna chwila potrafi zmienić wszystko…Natalia prowadzi dynamiczne życie dwudziestolatki. Ma mnóstwo planów, energii i pomysłów na siebie. Do czasu strasznej informacji, która zmienia jej życie w jednej chwili. Początkowo dziewczyna nie wie jakie zagrożenie niesie ze sobą białaczka. Jednak gdy rozpoczyna leczenie, wyrwana z biegu, zmuszona do odłożenia swoich marzeń na półkę, powoli dowiaduje się z czym przyszło jej się mierzyć. Na szczęście nie zabraknie jej energii, by walczyć o siebie i innych – wielu osobom Natalia może pomóc, tylko czy podejmie się tego trudnego zadania?Poruszająca i niezwykle zaskakująca opowieść o chorobie, tęsknocie i stracie.

Mój komentarz: 

"Uśmiecham się do siebie dlatego, że się obudziłam."

Biorąc do ręki tę książkę wielu z Was zapewne ją odłoży mówiąc: nie chcę czytać o raku, śmierci i TYCH strasznych tematach. A ja was będę zachęcać jednak do przeczytania. Nie jest to książka tylko o zmaganiach Natalii z rakiem, ale także historia całej jej rodziny.Zaczynając czytać wiesz jaki będzie finał tej historii? Niby tak, ale nie do końca. Autorka stworzyła taką jakby baśń o Natalii, która bardzo uderza w najczulsze struny w sercu i w głowie. Po przeczytaniu tej historii (książka była aż mokra od łez) mam wrażenie, że znów postawiłam się do pionu.  Moje "problemy" stały się takie dużo mniejsze... 


"Tysiąc pocałunków" Tillie Cole


Opis z okładki: Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia… Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 

Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali. 

Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia? Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.


Mój komentarz: Po książkę sięgnęłam przez przypadek, dostałam w prezencie e-booka i nie czytając opisu w necie zaczęłam czytać...Szczerze? Na taką książkę nie powinno być żadnej skali. Wyłam czytając tak, że nie widziałam literek. Niesamowicie uczuciowa i piękna lektura, prawdziwy wyciskacz łez. To nie jest książka dla każdego. Dusza romantyka, ktoś kto zaczytuje się w powieściach obyczajowych, będzie zachwycony. Od mniej więcej połowy książki lały mi się już łzy...jak z kranu. Nie pamiętam książki, przy której bym tak mocno płakała. Cisza, spokój, noc, ta książka i ja... Tysiąc pocałunków, tysiąc myśli. 

Pozwólcie że przytoczę tylko jeden cytat: 
"...Dlaczego trzeba stanąć w obliczu śmierci, by nauczyć się doceniać każdy dzień? Dlaczego musimy czekać, aż niemal skończy się nam czas? Dopiero wtedy zaczynamy spełniać marzenia, które mieliśmy, gdy wydawało nam się, że jesteśmy nieśmiertelni. Dlaczego nie patrzymy na ukochaną osobę, jakbyśmy mieli jej już nie zobaczyć? Gdybyśmy to robili, nasze życie byłoby cudowne. Byłoby prawdziwe i pełne."


"Apteka marzeń" Natasza Socha


Opis z okładki: Człowiekowi wydaje się, że jest odporny na śmierć. Że jest objęty ochroną, chociaż inni przecież umierają. Pędzimy samochodami, skaczemy ze spadochronami, balansujemy na granicy życia, a jednak nigdy nic złego się nie dzieje. Nie patrzymy na śmierć z pokorą, bo przecież nas samych ona nie dotyczy. Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu.

Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.

Ta historia ma dwa zakończenia – dobre i gorsze, bo tak działa prawo równowagi w przyrodzie.

To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o zwyczajnych, lecz niezwykłych bohaterach, którzy mierzą się z nieustępliwym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?


Mój komentarz: Po pierwszym rozdziale wiedziałam, że ta książka będzie trudna i smutna, ale nie odłożyłam czytnika, tylko wciągnęłam się w historię małej Oli i Karoliny. Są to dwie dziewczyny, które poznają się na oddziale onkologicznym. Ich historię poznajemy z perspektywy matki Oli oraz Karoliny. Trudno się czyta takie książki, ale po nich dostaje się kopa do życia. Niby wiemy, że tak jest, ale każdy ucieka od słowa RAK jakby można się było nim zarazić. Często mówimy: doceniajmy to co mamy,  a za chwilę słychać narzekania itd. Najbardziej utkwił mi w głowie taki fragment: 

"...Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj. Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu. Raz jeden w życiu przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy..."


"Karuzela" Agnieszka Lis


Opis z okładki: Że cię nie opuszczę aż do śmierci…  Renata żyje w nieustannym biegu. Trudno jej znaleźć choćby krótką chwilę tylko dla siebie. Cały dom jest na jej głowie, co przy trójce małych dzieci i ciągle nieobecnym mężu nie jest łatwe. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami. Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna – Renata choruje na białaczkę. Ta wiadomość zupełnie przewraca do góry nogami życie jej i oraz całej rodziny. Karuzela, to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza, gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok.

Mój komentarz: Chcesz przeczytać książkę, która poruszy Cię do głębi? Po której pobiegniesz przytulić dzieci? Przy której czytaniu łzy będą kapały jak grochy? Do dziś pamiętam jak płakałam. Nie mogłam się w ogóle uspokoić. Historia chorej Renaty i jej rodziny opisana jest w subtelny i zarazem piękny sposób. 

"Czerń i purpura" Wojciech Dutka


Opis z okładki:  Opowieść oparta na faktach. Miłość młodego esesmana do żydowskiej więźniarki. I przerażające piekło Auschwitz.
Słowacja, 1939. Wywodząca się z szanowanej żydowskiej rodziny prawniczej, niezwykle uzdolniona muzycznie Milena Zinger właśnie zostaje studentką konserwatorium. Jej beztroskie życie przerywa wybuch II wojny światowej. Zingerowie momentalnie stają się obywatelami drugiej kategorii, którzy każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie.

Austria, 1939. Franz Weimert ulega wpływom nazistowskiej ideologii: wstępuje do Hitlerjugend, a po śmierci brata – żołnierza poległego podczas walk o Warszawę – zgłasza się ochotniczo do SS. Szybko przestaje odróżniać dobro od zła… Wiosną 1942 roku wybiera służbę w obozie koncentracyjnym Auschwitz.

Drogi Mileny i Franza przetną się w najmniej spodziewany sposób. Przerażona, skazana na powolną śmierć dziewczyna, która znalazła się w pierwszym kobiecym transporcie do Oświęcimia, chce za wszelką cenę przeżyć piekło niemieckiego obozu zagłady. I los daje jej szansę: ma zaśpiewać na suto zakrapianych urodzinach swego wroga – młodego esesmana, który na jej oczach z zimną krwią zamordował bezbronnego więźnia. Poruszony śpiewem Mileny Franz zaczyna się nią interesować. Tak zrodzi się jedna z najbardziej poruszających i niezwykłych historii miłosnych czasów Holocaustu.


Mój komentarz: Do tej pory nie czytałam książki aż tak głęboko wchodzącej w emocje ludzi żyjących w tamtych czasach. Czytając czułam się jakbym to ja sama była w Auschwitz, emocji i moich łez nie da się opisać. Książka niezwykle dobrze napisana z perspektywy kata i ofiary. Uważam, że powinno ją przeczytać jak najwięcej osób, tym bardziej, że niestety oparta jest na faktach. Historia miłości tych dwojga jest bardzo poruszająca, nawet jeśli czytelnik domyśla się zakończenia to nie ma to żadnego znaczenia. Uważam, że na taką książkę nie można dawać punktacji. Dziękuję autorowi za moje wylane łzy, kłębiące się myśli w głowie i tą nostalgię na temat wojny i Auschwitz. Nie mogłam się oderwać, dosłownie książka przyrosła mi do ręki, a ja po zakończeniu czytania muszę ją po prostu przemyśleć na spokojnie. "Czerń i purpura"zrobiła na mnie ogromne wrażenie i na pewno jest w moim TOP jeśli chodzi o książki związane z II Wojną Światową. 



"Chłopiec w pasiastej piżamie" John Boyne



Opis z okładki: Wstrząsająca historia pięknej przyjaźni na przekór złu szalejącej wojny.  Dwóch chłopców i dwa światy... Obaj urodzili się w tym samym dniu, miesiącu i roku, ale los traktował ich do pewnego czasu zupełnie inaczej. Bruno, syn niemieckiego oficera, żyje podczas wojny, prawie w ogóle jej nie doświadczając, nie mając świadomości, że ona trwa tuż obok, pochłania ofiary. Szmul, syn żydowskiego zegarmistrza, zna wojnę od tej najgorszej, najbardziej nieludzkiej strony. To ona odebrała mu spokojne dzieciństwo, bezpieczeństwo, przyszłość oraz członków rodziny. 

Mój komentarz: Książka i film tak samo dobry, nie da się o nim zapomnieć. Niezwykle wzruszająca, piękna opowieść o przyjaźni dwóch młodych chłopców. Jeden nieświadomy tego, że jest wojna, i ten drugi zamknięty za drutem obozu zagłady...


"Spóźnieni kochankowie" William Wharton


Opis z okładki: Jack – amerykański biznesmen – porzuca świat interesów, aby na powrót odkryć swoje życie, malując ulice Paryża i żyjąc jak kloszard. Spotkanie z Mirabelle, niewidomą siedemdziesięcioletnią kobietą, odmienia całe jego życie. Związek, który się między nimi rodzi, okazuje się zaskakujący: potężny, niewinny, a jednocześnie głęboko erotyczny.  „Spóźnieni kochankowie” to cudownie ciepła opowieść o miłości, która pokonuje wszelkie bariery, nawet barierę śmierci.

Mój komentarz: Nie pamiętam dokładnie o czym była ta książka, czytałam ją jak byłam na studiach. To była pierwsza książka, przy której przeryczałam noc i łzy kapały mi na wypożyczoną książkę z  biblioteki. 


"Bez mojej zgody" Jodi Picoult


Opis z okładki: Annie nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, żeby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate, która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę. Annie została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Choć przez całe życie postrzegano ją wyłącznie przez pryzmat siostry i tego, co dla niej robi, aż do tej pory Annie akceptowała tę swoją życiową rolę. Teraz jednak, wzorem większości nastolatków, zadaje sobie pytania dotyczące tego, kim jest naprawdę. Wreszcie Annie dojrzewa do podjęcia decyzji, która dla wielu osób byłaby nie do pomyślenia, decyzji, która podzieli jej rodzinę, a dla ukochanej siostry będzie wyrokiem śmierci.

Mój komentarz: Jak dla mnie najlepsza książka Jodi Picoult. Film też był dobry, ale różni się fabułą od książki. 


"Dziewczyny z powstania" Anna Herbich


Opis z okładki: 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie było pół miliona kobiet. Wiele z nich poszło do Powstania jako sanitariuszki, łączniczki, część chwyciła za broń. Wszystkie walczyły o przetrwanie. Panienka z dobrego domu w myślach powtarzała: „Boże, spraw, abym wytrzymała tortury”. Matka, która urodziła tuż przed godziną „W”, kołysała dziecko w rytm wybuchających bomb. I ośmioletnia Helenka, prowadzona na pewną śmierć. „Mamo, ja nie chcę umierać” – szeptała.

Przez 63 dni heroicznej bitwy walczyły, bały się, śmiały, kochały, opłakiwały bliskich. Mężczyźni stwierdzili: „Ojczyzna jest pierwsza. Musicie sobie jakoś radzić”. Kobiety zostały same, w obliczu dramatycznych dylematów. Włożyć coś do garnka czy kupić bandaże dla rannych? Jak zginę: z głodu czy z rąk Niemców? Ale pytanie, czy warto walczyć, w ogóle nie przychodziło im do głowy. Bo odpowiedź była tylko jedna. Usłyszmy głos dziewczyn z Powstania.


Mój komentarzPodam tylko jeden cytat: "... moje dzieci i wnuki regularnie mnie odwiedzają. Siadają przy stole i skarżą się na swoje kłopoty. A to coś nie wyszło w pracy, a to nie udało się czegoś załatwić w urzędzie, a to nie wypalił jakiś wyjazd. Patrzę wtedy na nich zdumiona. I mówię: „ Czy twoje miasto jest bombardowane? Czy twojemu mężowi grozi śmierć od nieprzyjacielskiej kuli? Czy twoje dzieci głodują? Jeśli nie, to nie masz powodu do narzekania. Wszystko inne jest bowiem błahostką.”


"Ania" Maciej Drzewicki, Grzegorz Kubicki



Opis z okładki: Łobuziara z urodą nastolatki i głosem Jana Himilsbacha, w zasadzie nie musiała niczego grać. Pojawiła się w polskim kinie znikąd i od razu stała się fenomenem: przed kamerą bardziej naturalna od szkolonych aktorek, utożsamiała „polski sen lat 90.” – była idealną dziewczyną z sąsiedztwa, która trafiła na okładki magazynów i do telewizji w szczytowych godzinach oglądalności. Ania Przybylska została „Królową Serc” w kraju, w którym ludzie sukcesu - zwłaszcza „piękni i młodzi” - nigdy nie mają łatwo. Była sympatyczną Marylką ze Złotopolskich, ale też dziewczyną z rozkładówki „Playboya”. Raz mówiła, że nie ma pomysłu na życie poza aktorstwem, innym razem – że na pierwszym miejscu jest rodzina. Długo nie miała szczęścia w miłości, lecz ciągle była zakochana. Spieszyła się momentami tak, jakby czuła, że to wszystko może zbyt długo nie potrwać. Jakby wiedziała, że szybko musi zawierać związek, zakładać rodzinę, urodzić dzieci, by zdążyć się jeszcze tym wszystkim nacieszyć - opowiadają w książce jej bliscy. 

Mój komentarz: Każdy wie jak się skończyła historia Ani, ale jako matka czytając potrzebowałam chusteczek...


"Promyczek" Kim Holden



Opis z okładki: Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.
Oboje to czują.

Oboje mają powód, by z tym walczyć.

Oboje skrywają tajemnice.

Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…


Mogą również zniszczyć.


Mój komentarz: Czasami lubię sięgnąć po książki młodzieżowe. Przez jakieś 60% książki nie wiedziałam, skąd zachwyt i takie wysokie noty tej książki, wydawała mi się taka mdła... A potem się zaczęło. Choć mocno przewidywalne to łzy miałam w oczach. Polecam każdemu kto lubi się wzruszyć i zastanowić nad własnym życiem. 


"Życie za wszelką cenę" Lisa Genova


Opis z okładki:
"Kto choruje na ALS? Z tego, czego był świadkiem w klinice, odpowiedź brzmi: każdy. (…)
ALS nie ma żadnych uprzedzeń, alergii ani fetyszów. To zabójca, który nie dyskryminuje. Dlaczego czterdziestopięcioletni pianista koncertowy zapada na ALS? A dlaczego nie?"

Lisa Genova, neurobiolożka i bestsellerowa autorka "Motyla" powraca z przejmującą historią o żalu, przebaczeniu, wolności i wartości zdrowia. Życie za wszelką cenę to wzruszająca, mistrzowska historia o szukaniu odkupienia i tym, co znaczy znaleźć spokój w przebaczeniu. 

Richard to wybitny pianista. Jego błyskotliwa kariera i świetny wygląd sprawiły, że stał się egocentrykiem, który nie widzi nic, poza czubkiem własnego nosa. Tylko on tak mistrzowsko potrafi łączyć emocje z bezbłędną techniką. Tak było jeszcze osiem miesięcy temu. Teraz Richard zmaga się z ALS (stwardnienie zanikowe boczne). Jego prawe ramię jest sparaliżowane, a palce pozbawione możliwości gry. Utrata ręki jest dla pianisty jak śmierć. A wie, że za chwilę to samo stanie się z lewą ręką. I na tym się nie skończy.

Karina, nauczycielka gry na pianinie i żona Richarda, sądzi, że bezpowrotnie straciła swoją szansę na spełnione życie. Paraliżują ją strach i wymówki. Obwinia za wszystko Richarda i ich nieudane małżeństwo. Choroba Richarda postępuje i nie jest on już w stanie samodzielnie żyć. Trochę wbrew sobie, to Karina staje się jego opiekunką. Gdy mięśnie, głos i oddech Richarda zanikają, zarówno on, jak i ona próbują naprawić swoją przeszłość, zanim będzie za późno.



Mój komentarz: 
"Życie za wszelką cenę" to obok "Motyla" najlepsza książka autorki. Na pewno nie da się jej zapomnieć. Tak jak przyciąga uwagę okładka, tak samo treść wciąga, emocje sięgają zenitu, a kończąc nie da się opanować łez. Jak dla mnie arcydzieło w literaturze, nie umiem nawet opisać tego jak mocno przeżyłam każdy rozdział tej książki. Napisana świetnym językiem, widać, że autorka bardzo się przygotowała do napisania tej książki. Nieważne czy lubi się głównego bohatera, nie da się obojętnie przejść wobec tego, co się z nim dzieje podczas postępowania choroby. Książka bardzo piękna, choć smutna, dająca jednak nam żywym bardzo ważne przesłanie... Nasze życie to chwila i trzeba się cieszyć dosłownie ze wszystkiego. Po przeczytaniu takiej książki cieszyć może wszystko: zjedzenie zupy, schrupanie batonika, chodzenie, trzymanie czegoś w ręku, a nawet ...samodzielne oddychanie. Dużo się dowiedziałam o samej chorobie i mam nadzieję, że wynajdą na nią lekarstwo. Jeśli lubicie literaturę obyczajową to polecam! Nie pożałujecie tych godzin, które spędzicie razem z Richardem i ALS.... Nie jest to łatwy temat, ale warto po nią sięgnąć i przeczytać tę niezwykle wzruszającą powieść. 

A oto lista książek, których nie znam, a podobno też przy nich potrzeba pudełka chusteczek. Znacie któraś? 


"Bez słowa" Rosie Walsh


Opis z okładki: Siedem idealnych dni. Potem on zniknął. Gdy Sarah poznaje Eddiego, zapomina o całym świecie. Pragnie nacieszyć się każdą wspólną chwilą. Spędzają razem - jak zgodnie stwierdzają - najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Aż nadchodzi nieuchronne rozstanie… Obiecują sobie utrzymywać kontakt, zanim nie wymyślą planu na wspólne jutro. Lecz jedno z nich nie dotrzymuje słowa… Nie daje znaku życia. Przepada jak kamień w wodę… Przyjaciele namawiają ją, by zapomniała o nim. Ale ona nie może. Wie, że coś się stało, że musi istnieć jakieś wytłumaczenie.
Minuty, dni, tygodnie mijają, a Sarah jest coraz bardziej zmartwiona. Ale wkrótce (pewnego dnia) odkrywa, że miała rację... Wyjątkowa i przewrotna opowieść o ludziach, którzy nigdy nie powinni stanąć na swojej drodze.


"Niebo na własność" Luke Allnut


Opis z okładki: Jack jest oczkiem w głowie rodziców, źródłem ich szczęścia i rodzinnej harmonii. Gdy ma trzy lata, zaczyna zachowywać się niepokojąco. Pojawiają się problemy z utrzymaniem równowagi i mówieniem. Nieśmiałe podejrzenia zmieniają się wkrótce w diagnozę – Jack ma złośliwy nowotwór mózgu. Rozpoczyna się dramatyczna walka o życie dziecka. Zdesperowani i wyczerpani rodzice powoli oddalają się od siebie i kłócą, zamiast wspierać.

Wyjątkowa powieść o uczuciach wystawionych na próbę. Poruszający obraz tego, jak bolesne doświadczenia najpierw doprowadzają do rozpaczy, a potem dają nadzieję, by ponownie zrzucić w otchłań cierpienia. Jednak nawet w najbardziej zdruzgotanym sercu może odrodzić się nadzieja.

Znacie jakieś inne wyciskacze łez? Podzielcie się w komentarzu.


K.

7 komentarzy:

  1. Do zestawienia dodałabym „Zanim się pojawiłeś”. Jeśli nie czytałaś, polecam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Matematyka z kluczem 7 klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za książki bo parę pozycji czytałem i też podobny gust. Ja odziwo płakałem jak dziecko na trylogii Collins zwłaszcza ostatnia część "kosoglos " po śmierci pewnej osoby. Niezwykle pouczająca i dająca do myślenia powieść. Wybory i dylematy moralne i niby dla młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodałambym Cinder i Ella

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilka z tych czytałam, są super.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię czytać książki,kilka z tych propozycji mam nawet przeczytanych. Jedyny problem to brak czasu, albo zmęczenie po całym dniu, że nie mam już siły na czytanie. Wtedy dobrym pomysłem są seriale, te też uwielbiam. W sumie to dobre rozwiązanie na relaks i odstresowanie. A jest wiele fajnych propozycji serialowych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pod wrażeniem. Bardzo fajny wpis.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do mnie wpadłeś. Jeśli masz ochotę to zostaw komentarz.
Zapraszam na mojego Facebooka, gdzie organizuję konkursy oraz na Instagrama, na którym zamieszczam zdjęcia książek i nie tylko.