27 grudnia 2018

"Czarownice nie płoną" Jenny Blackhurst

131/2018

Dla równowagi psychicznej sięgnęłam po thriller psychologiczny, żeby oderwać się od książek świątecznych.

"Przecież nie można się bać jedenastoletniej dziewczynki.
Nawet jeśli cię przed nią ostrzegają i radzą, żebyś się jej nie narażała.
Bo jeśli ją rozzłościsz, może ci się przytrafić nieszczęście. "




"Mówili, że jest niebezpieczna. Mylili się."


Posiadam w domu książkę Jenny Blackhurst "Zanim pozwolę ci wejść", ale jeszcze jej nie czytałam. Więc ta książka to moje pierwsze spotkanie z nową autorką. Bardzo spodobał mi się jej sposób pisania, kreowania postaci i prowadzenia akcji.

Fabuła

Imogen Reid to psycholog, która po wielu latach postawia wrócić do rodzinnego miasta Lichoty, aby zacząć swoje życie na nowo po śmierci matki. Nie jest jej łatwo, gdyż nie miała w tym mieście szczęśliwego dzieciństwa. 

W nowej pracy dostaje pod swoją opiekę 11-letnią Ellie, dziewczynkę, jedyną ocalałą z pożaru, który zabił całą jej rodzinę. Ellie nie ma dobrej opinii w miasteczku wśród dorosłych i wśród dzieci, wielu ludzi się jej boi, dzieci przezywają ją czarownicą. Jest posądzana o wszystko co złe się dzieje w miasteczku. W momencie kiedy dziewczynka bardzo się zdenerwuje zaczynają się dziać niewytłumaczalne rzeczy. Taka sytuacja jak z horroru...

Imogen jako jedyna nie wierzy w tej brednie i staje murem za swoją podopieczną, zaczyna się do niej bardzo przywiązywać. Psycholożka uważa, że Ellie to po prostu załamane dziecko, które na swój sposób próbuje sobie poradzić w nowej życiowej sytuacji. 

Czy Ellie naprawdę jest czarownicą? Czy posiada jakąś niewytłumaczalną moc? Czy Imogen grozi niebezpieczeństwo? 


Moje odczucia

Książkę czyta się niesamowicie lekko, jest to dobra historia, choć mam wrażenie, że czytałam już coś podobnego. Myślę, że bałabym się obejrzeć film nagrany na podstawie tej książki. Autorka świetnie wykreowała bohaterów, sama zmieniałam kilkukrotnie zdanie na temat Ellie. Podobało mi się osadzenie akcji w tajemniczym małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, wszystko niby jest w orządku, ale czujesz na plecach ciarki i grozę. Szkoda jednak, że pewnie niedługo zapomnę o tej książce, bo jest podobna do wielu innych thrillerów jakie czytałam. 

Dałam książce 7/10, bo niestety o ile środek mi się bardzo podobał to domyśliłam się zakończenia. To taka książka na jeden wieczór, idealny przerywnik między książkami świątecznymi. 

Liczyłam na większy niepokój przy czytaniu, a może po prostu w miarę czytania potrzebujemy większych doznań? Coś czuję, że nadejdzie niedługo czas na mój pierwszy horror. Apetyt rośnie przecież w miarę jedzenie, tfu ...czytania :)

Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 416
Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że do mnie wpadłeś. Jeśli masz ochotę to zostaw komentarz.
Zapraszam na mojego Facebooka, gdzie organizuję konkursy oraz na Instagrama, na którym zamieszczam zdjęcia książek i nie tylko.